![]() |
|||||||||
![]() |
| Rodzina w aucie. | ||
![]() |
Wybór samochodu to ważna sprawa (Zobacz też „Muzyka silnika”). Niejednokrotnie jednak nieświadomie, w bonusie dostajemy samochód z dodatkową funkcją, która nieoczekiwanie wkracza do katalogu funkcji niezbędnych. Klimatyzacja- kiedyś zastanawiałam się po co mi klimatyzacja? Większe zużycie paliwa, zamknięte okna i szyberdach, grzyb i pleśnie w powietrzu oraz przeziębienia. Pierwsze upalne lato, szczególnie z dziećmi uświadamiają nas, że kiedy już nie da się usnąć we własnej pościeli czy ubujać noworodka przy wentylatorze to przejażdżka samochodem z klimą może być doskonałą przyjemnością. Ci którzy nie mają klimatyzacji w domu (a w Polsce nie jest to standardem) w sezonie „ponad 30o C” mogą nawet spać w aucie przy dźwiękach nocnych audycji radiowych w odizolowaniu od popowodziowych komarów. Może dlatego właśnie kina samochodowe w stanach cieszą się taką popularnością?
|
|||
|
Czarne szyby w rodzinnym vanie. Podobnie jak powyżej z założenia najbardziej przydatne są latem. Co prawda pozbawiamy dzieci przyjemności zrywania roletek i zasłonek przyssywanych do szyb, ale widoki przez okno znacznie lepsze. Sobie samym zaoszczędzamy ciągłego przesuwania roletek, szukania oderwanych przyssawek i ich doustnego namaczania w celu pozyskania maksymalnej przyczepności. Ciemne szyby są też romantyczne i prorodzinne –szczególnie w gwieździste sierpniowe noce w vanie;). A kiedy już mamy dzieci… w mieście, przy drodze szybkiego ruchu i wszędzie w około zyskujemy intymne miejsce na karminie. Karmienie kilkumiesięcznych berbeci ma to do siebie, że często z Nienacka cwaniaczek odrywa głowę od piersi w celu obserwacji poruszających się wokoło obiektów. My w tym czasie w połowie top less próbujemy nakłonić małego ssaka do realizacji jego obowiązków wobec krainy mlekiem płynącej. Większe dzieci tracą jednak przyjemność wystawiania języków do przechodniów i mijanych podróżnych. Schowki. Wydawałoby się, że im więcej samochodowych kryjówek, tym lepiej można zorganizować przestrzeń podróżną. Ale pierwsze poszukiwania kluczy czy okularów we wszystkich możliwych półeczkach wyprowadza nas z błędu. Posiadając dzieci mamy pewność, że każda szufladka będzie zawierała chrupek, papierek po gumie do żucia, kółko od samolocika czy koronę księżniczki. A mimo to i tak podłoga będzie usłana resztkami samochodowych posiłków pogubionych skarpetek oraz spinek. Każdy kto po czasochłonnych poszukiwaniach odnalazł źródło toksycznych zapachów w postaci ślimaków w torebeczce na drzwiach samochodu zgodzi się ze mną, że zbyt duża ilość schowków może nam zaszkodzić. Kinderseat’sy – czyli fotele samochodowe z funkcją fotelika i siedziska. Nie trzeba zachwalać – niby zwyczajny dorosły fotel. Jeden ruch ręki i mamy fotel z siedziskiem dla kilkulatka na trzypunktowe pasy z bocznymi zagłówkami, drugi ruch ręką i mamy fotelik na pięciopunktowe pasy, trzeci ruch ręką i mamy pozycje półleżąca dla małego podróżnika. Jak łatwo policzyć- trzy ruchy ręką i mamy miejsce dla teściowej lub praktykanta. Multimedia – odtwarzanie audiobooków, ulubionych kołysanek czy bajek i filmów może jest zbytkiem, ale pozwala wszystkim zaoszczędzić nerwów. Oświetlenie – kto szukał podczas nocnej podróży smoczka między fotelami ten wie o czym mówię. Systemy podgrzewania – nie wiem kto to wymyślił, ale dziękuję mu za to, że dzięki odpowiednim ustawieniom w mroźną zimę mogę wkraczać do auta, które ma podgrzane wnętrze czy i/lub silnik- bo auto ‘wiedziało, że jak zwykle o 7.20 zaczynamy wycieczkę niania - żłobek - przedszkole - szkoła - praca. Oczywiście każdy ma swoje potrzeby. Pewne wymagania są standardowe lub/i zależne od indywidualnych upodobań oraz stylu życia: miejsce na narty, miejsce na wózek, miejsce na buty terenowe i dalmierz, nawigacja satelitarna itp. Z czasem pewnie zmienię auto i odkryję nowe samochodowe niezbędniki adekwatne do mojej sytuacji zawodowej i rodzinnej. ROTIME |
||||
|
|
||||
Copyright © 2010 inżynierka.pl |
||||